Dyrektor festiwalu: Marek Marcinkowski

Bluesów się nie pisze, bluesy się przeżywa – mawiał Johnny Shines. – Blues to odwoływanie się przede wszystkim do uczuć, a nie do intelektu.


X Olsztyńskie Noce Bluesowe
13 lipca 2001 (piątek)

Konkurs „Nadzieja Bluesa„:
Killer Band, Max Bonard Band, Vacat, Karolina Koriat i Aleksandra Sienieniuk, Los Potatos, Machon Blues Cafe, Izba








15 lipca 2001 (niedziela)

Scena Otwarta - Stare Miasto
14.00 - 18.00 - koncert Roll Over Blues

Scena Festiwalowa - Amfiteatr
Easy Riders - Laureat Grand Prix 2000

Europejska Unia Bluesa (20.50)

Formacja Fru
Jan Gerfast & Voodoo Band
Obstawa Prezydenta
Memo Gonzales & Bluescasters

14 lipca 2001 (sobota)

Scena Otwarta - Stare Miasto
14.00 - 18.00 - koncert Laureaci 2001

Scena Festiwalowa - Amfiteatr
Teksasy - Nagroda Specjalna 2000 - Żywicki & Kubiak

Europejska Unia Bluesa (20.50)

Barfly's
Tortilla Flat
The Nightporters
Big Joe Turner

Zamiast zastanawiać się, czym jest blues, najlepszym wyjściem tego lata było przyjść do olsztyńskiego amfiteatru. Pod zamkiem oraz na Starym Mieście przez trzy lipcowe dni (13-15) Miejski Ośrodek Kultury zaserwował 30 godzin grania bluesa o tylu barwach, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie.
Międzynarodowy Festiwal „Olsztyńskie Noce Bluesowe” wystartował 17 lat temu. Nie odbywał się regularnie i czasem tylko z nazwy był międzynarodowy. Ale jego dziesiąta już edycja zobowiązywała do rozwinięcia i uatrakcyjnienia imprezy. Festiwal rozpoczął się 13 lipca na tzw. scenie otwartej na Starym Mieście, gdzie w konkursie „Nadzieja bluesa” wystąpiło osiem zespołów. Jury, pod przewodnictwem Sławomira Wierzcholskiego, wysoko oceniło poziom ich prezentacji. Grand Prix – 2 tys. zł i statuetkę (skrzydło nietoperza) – przyznano grupie Toster Band z Tuszyna pod Łodzią.
Muzyczny głód znawców bluesa został zaspokojony występami trzech gwiazd, które koncertowały po północy. Do największych z nich należy „Big” Joe Turner (nie mylić ze słynnym, nieżyjącym już bluesowym shouterem). Ten pochodzący z Tennessee gitarzysta basowy grał w zespołach nie tylko legendarnych bluesmanów (B. B. Kinga, Alberta Kinga czy Earla Hookera), ale także soulowców (Isaaca Hayes'a i Steviego Wondera). Międzynarodową grupę Turnera „Memphis Blues Caravan” tworzą muzycy z USA, Włoch, Portugalii i Francji. W Wielkiej Brytanii, gdzie on często występuje i wydaje płyty, uznawany jest za najlepszego bluesowego basistę, a jego zespół za najlepszą bluesową formację. W mieście Jackson, w rodzinnym Tennessee, odbywają się specjalne koncerty pod nazwą „Joe Turner Day”, co świadczy o renomie tego muzyka.
Drugą gwiazdą X. Olsztyńskich Nocy Bluesowych był wokalista i perkusista Calvin Jackson urodzony w delcie Missisippi. Kolekcjonerzy współczesnych nagrań bluesa z tego regionu znają go z albumów jakie nagrał z R.L. Burnside'em, Juniorem Kimborough, muzykami kultywującymi tradycyjną odmianę bluesa. Był nominowany do licznych prestiżowych nagród, w tym tak cenionej jak W. C. Handy Awards za najlepszy debiutancki album roku. Calvin Jackson wystąpił w Olsztynie ze swą grupą „Missisipi Bound”.
Trzecią bluesową gwiazdą był jeszcze jeden amerykański (choć urodzony w Meksyku) muzyk, pochodzący z Dallas Memo Gonzales – nie tylko „champion harmonijki w wadze ciężkiej” ale i wokalista-showman, od kilku lat z ogromnym powodzeniem występujący z międzynarodową grupą „The Bluescasters” na europejskich festiwalach bluesowych, od Norwegii po Francję. Blues-rockowa konwencja, z elementami swingu oraz sposób prezentacji a la Elvis bardzo spodobał się publiczności.


Część widzów, przybyłych do amfiteatru niekoniecznie dla bluesa, lecz po prostu dla dobrej zabawy, doceniła widowisko, zaserwowane przez „Extravaganzę", „Nightportersów” i polską „Obstawę Prezydenta”. To właśnie przy muzyce tych zespołów na deskach amfiteatru tańczono najchętniej. W niedzielę zabawie nie przeszkodziła nawet burza.
– Ostatnio rozmawialiśmy z przyjaciółmi, że w Olsztynie mamy dwie duże imprezy, na których niestety nie można się pobawić – Poezję Śpiewaną i Noce Bluesowe – mówi Bogna, licealistka. – Teraz przekonałam się, że blues to nie tylko smutna muzyka i wolne rytmy. To też żywiołowa muzyka o różnych odcieniach. Można się przy niej świetnie bawić.
– Polacy nie są przyzwyczajeni do bluesa, nie ma u nas kultury wolnych tańców, nie znamy kroków, lubimy tylko albo skoczne umpa-umpa albo szybkie i głośne łubu-dubu – mówi Marek Jakubowski, autor „Encyklopedii muzyki popularnej. Blues”, członek jury konkursu „Nadzieja bluesa”. – Dlatego publiczności bardziej podoba się show Tommy'ego Schnellera, który chodzi wśród tłumów z saksofonem czy kontrabasisty „Nightportersów', który gra na leżąco.
Członkowie brytyjskiego kwartetu „The Nightporters”, grający mieszankę rhythm and bluesa, boogie i rockabilly, wyglądali w swoich pasiastych garniturkach, z przylizanymi grzywkami niczym „Beatlesi" bluesa i wzbudzili niemały aplauz.
Ze Szwecji przyjechał weteran tamtejszej sceny bluesowej, gitarzysta Jan Gerfast i jego „Voodoo Band”, grający w teksańskim stylu. „Tommy Schneller Extravaganza” z kolei. to niemiecka grupa, prowadzona przez saksofonistę-multiinstrumentalistę. I wreszcie, last but not least, belgijski kwartet bluesrockowy The Barfly's.
Noce były wypełnione muzyką bardzo różnorodną. Można było poddać się jej spokojnemu pulsowaniu lub ulec rytmom niedającym spocząć nogom. Program godny był jubileuszu. Z niecierpliwością czekamy do przyszłego bluesowego lata w Olsztynie.