Wywiad z Bartoszem Niebieleckim z HooDoo Band
dla Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie:

HooDoo Band występował już podczas Olsztyńskich Nocy Bluesowych.
Tak, dwa lata temu. Był to wyjątkowy koncert, niesamowita atmosfera. Graliśmy przed Joe Louisem Walkerem, co było dla nas dużym wyróżnieniem. Pamiętam, że jeszcze po zakończeniu festiwalu nie mogliśmy się rozstać, w towarzystwie innych muzyków i fanów bluesa celebrowaliśmy to wyjątkowe spotkanie.

Zespół wciąż składa się z siedmiu członków?
Tak, ale na tym nie koniec. Często wspierają nas Marta Kołodziejczyk, Sebastian Ragiel i Łukasz Damrych. Niewątpliwą zaletą tak bogatego składu jest to, że każdy słucha nieco innej muzyki. Każdy wnosi swoje indywidualne inspiracje do muzyki bandu, dzięki czemu uzyskujemy coś niepowtarzalnego. Nasza muzyka wciąż się zmienia, bo my się zmieniamy.

To tradycyjny blues, ale i coś jeszcze.
To eklektyczna mieszanka rythm'n'bluesa, funku, soulu i jazzu. Inspirują nas rozmaite dźwięki i zespoły, takie jak Sly And The Familly Stone, James Brown czy The Rolling Stones. Nie wyznajemy skrajnej wierności jednej formie konkretnego gatunku. Wychodzimy z założenia, że nasza muzyka musi ewoluować, a gatunki przenikać się ze sobą. Zwiększa to naszą szansę na wypracowanie własnego oryginalnego stylu.

Jak ocenia Pan program tegorocznych Olsztyńskich Nocy Bluesowych?
Zdecydowanie największym wydarzeniem będzie koncert Bobby'ego Rusha, który jest wielkim showmanem. To bardzo charyzmatyczna postać, obdarzona wielkim głosem. Jednak pozostając bezstronnym, jestem przekonany, że to właśnie występujący wraz z nami Carlos Johnson będzie najważniejszym artystą tegorocznych Nocy.

To trochę nieprzewidywalny artysta, prawda?
Tak, Carlos jest nieprzewidywalny. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Potrafi wyjść do publiczności podczas koncertu i zaczarować słuchaczy swoją wirtuozerią i urokiem osobistym. Zwłaszcza kobiety (śmiech). Nawet moja żona rozpływa się, kiedy Carlos śpiewa „Don't Ever Leave Me”.

Jak w ogóle doszło do Waszej współpracy z Carlosem?
Carlosa poznałem, gdy miałem 13 lat, podczas jam session w jednym z wrocławskich klubów. Od tego czasu zagraliśmy już wiele wspólnych tras po Polsce. Dzięki temu zgodził się nawet nagrać album z HooDoo Band. Łączy nas pewien rodzaj pozytywnej energii. Carlos wiele mnie nauczył. Myślę, że mogę bez wahania nazwać go swoim mentorem.

Rozmawiał: Radosław Grosfeld
Carlos Johnson & HooDoo Band

Projekt to wybuchowe połączenie sił kreatywnego solisty i znakomitego zespołu. Carlos Johnson to leworęczny wirtuoz gitary, uważany za jednego z najwybitniejszych bluesowych gitarzystów na świecie. Muzyk rozwinął jeden z najbardziej oryginalnych stylów, jakie kiedykolwiek powstały w Chicago - połączył głęboki, surowy blues ze współczesnym funkowym brzmieniem. Natomiast  HooDoo   Band   to   siedmioosobowa   grupa
<<<
znakomitych młodych artystów, dla których wspólna gra jest największą przyjemnością. Zespół uznany został za Odkrycie Roku 2009 według czytelników kwartalnika "Twój Blues". Znakiem rozpoznawczym Bandu są żywiołowe reakcje publiczności podczas każdego koncertu. W skład grupy wchodzą: Tomasz Nitribitt, Patrycja Łacina-Miarka, Alicja Janosz-Niebielecka, Andrzej Stagraczyński, Bartosz Miarka, Piotr Świętoniowski i Bartosz Niebielecki.